Podróż nad rowem mariańskim jest dzika i ekstremalna. Gdyby nagle cała woda oceanu wyparowała, twój statek spadłby na blisko 11 km w dół. Jeszcze bardziej szokująca jest geologia tego regionu. Jak Ziemia mogła uformować w tym miejscu tak stromą i tak głęboką strukturę?
Oto zaskakujący fakt. Około 200 km na wschód od tego najgłębszego punktu znajduje się łańcuch 15 wysp, idealnie równoległych do rowu, znanych jako Mariany. Z jednej strony głęboki rów, a z drugiej pas wysp. Czy potrafisz teraz zgadnąć jak powstał rówiański?
Tak, masz rację. Jedyną możliwością jest zderzenie dwóch płyt tektonicznych, a dokładniej bardziej gęstej płyty z płytą o mniejszej gęstości. Przyjrzyjmy się temu kluczowemu procesowi bliżej. Miliony lat temu ogromna płyta pacyficzna poruszająca się na zachód uderzyła w mniejszą płytę mariańską. W momencie kolizji płyta pacyficzna została zmuszona do wygięcia się i zanurzenia pod lżejszą, bardziej wyporną płytę mariańską. Podczas tego ruchu widać jak płyta mariańska wygina się do wewnątrz i opada, zanurzając się pod bardzo stromym kątem. Rów mariański jest dokładnym fizycznym miejscem tej kolizji. Proces, w którym jedna płyta zapada się pod drugą nazywamy subdukcją. To głęboka Vkształtna blizna na dnie oceanu powstająca, gdy płyta Pacyficzna wygina się i zanurza w płaszczu Ziemi. W ten sposób powstał najgłębszy rów na naszej planecie.
Teraz sprawdźmy jak uformowały się wyspy mariańskie. Gdy płyta pacyficzna zapadła się, wciągała za sobą wodę morską oraz nasycone wodą osady. Płyta zanurzała się setki kilometrów w gorący płaszcz ziemi. Zaskakujące jest to, że podczas tej drogi skały subdukującej płyty topniały znacznie wcześniej niż można by się spodziewać. Powodem była obecność uwięzionej wody i osadów w skal. Obniżyło to temperaturę topnienia skał. Zjawisko to nosi nazwę topnienia strumieniowego, czyli flux melting. Jest to bardzo podobne do tego, jak sól obniża temperaturę topnienia lodu. Nowoa skała jest gorędsza i mniej gęsta niż otaczający materiał. Dlatego unosi się ku górze i wydobywa się na dno oceanu na płycie mariańskiej. Przez miliony lat powtarzające się erupcje lawy i popiołu budowały ogromną podwodną górę. Gdy erupcje są wystarczająco duże, szczyt jednego z tych podwodnych wulkanów w końcu przebija powierzchnię oceanu. W ten sposób powstały Mariany, idealnie zakrzywione i równoległe do rowu mariańskiego.
Na południowym krańcu rowu mariańskiego znajduje się niezwykle głęboki punkt zwany głębią Challengera. Dlaczego ten obszar jest nagle tak głęboki w porównaniu z innymi częściami rowu? Naukowcy uważają, że na południowym końcu rowu płyta subdukująca uległa faktycznemu rozerwaniu. W wyniku tego fragment ten stracił podparcie ze strony pozostałej części płyty. Bez bocznego wsparcia oderwany fragment znajduje się w stanie niemal swobodnego spadania w płaszczu. Opada pionowo pod znacznie większym kątem niż w typowych strefach subdukcji. To strome, niemal pionowe opadanie tworzy znacznie głębszy kształt litery V. na dnie rowu.
Teraz czas na najbardziej ekscytującą część filmu. Ludzkie wyprawy do głębera oraz ekstremalne technologie, których użyto pierwsza ekspedycja miała miejsce w 1960 roku i została przeprowadzona przez Jacka Picarda oraz porucznika Dona Walsa. Zastosowali oni bardzo interesującą technologię jednostki. Składała się z dwóch głównych elementów. ogromnego pływaka wypornościowego u góry oraz niewielkiej sfery załogi na dole.
Aby uzyskać wyporność, nie można użyć sprężonego powietrza, ponieważ zostałoby ono zmiażdżone. Zamiast tego batyskaw Triest wykorzystywał masywny 15mrowy cienkościenny pływak wypełniony 320 000 litrów benzyny lotniczej. Ponieważ benzyna jest lżejsza od wody, zapewnia dodatnią wyporność potrzebną do wynurzenia jednostki. Konstrukcja ta posiadała genialne rozwiązanie pozwalające utrzymać ciśnienie benzyny na tym samym poziomie co ciśnienie otaczającej wody morskiej. Podczas zanurzania się inżynierowie umożliwiali dopływ wody morskiej przez specjalną rurę. Ponieważ woda jest gęstsza, zawsze osiada na dnie i oczywiście nie miesza się z benzyną. Wysokie ciśnienie wody zwiększało jednocześnie ciśnienie benzyny. Dzięki temu przez całą podróż zapewniano, że ciśnienie oceanu i wnętrza pływaka było takie samo. Drugim kluczowym elementem konstrukcji była sfera, kabina załogi. Była to jedyna część jednostki, która musiała rzeczywiście wytrzymać ogromne ciśnienie. Sfera była w rzeczywistości twierdzą skutej stali o wysokiej wytrzymałości i grubości 13 cm. Jej średnica wewnętrzna wynosiła zaledwie 193 cm, co ledwo wystarczało na siedzenie dwóch mężczyzn. Aby zanurzyć się, załoga zalewała zbiorniki i zabierała ze sobą 9 ton żelaznych śrucin trzymanych w dwóch dużych zasobnikach przez elektromagnesy. Zanurzenie trwało 4 godziny i 47 minut.
Załoga spędziła na dnie zaledwie 20 minut, obserwując słynnego płastugę. Biolodzy morscy wątpią teraz, czy to mogła być strzykwa morska. Aby się wynurzyć, pilot po prostu przełączył przełącznik odcinając zasilanie elektromagnesów. To uwolniło żelazne kulki, a statek, teraz utrzymujący się na powierzchni dzięki balastowi z benzyną, rozpoczął powolne unoszenie się ku powierzchni. Wznoszenie trwało 3 godziny i 15 minut.
Druga wyprawa odbyła się 52 lata później i dokonał jej James Cameron. Chciał zostać pierwszym człowiekiem, który samotnie dotrze na dno głębi Challengera. Nowa jednostka Deep Sea Challenger była całkowicie nowym podejściem konstrukcyjnym. Zaprojektowano ją tak, aby szybko się zanurzała i wynurzała, maksymalizując czas spędzony na dnie.
Deep Sea Challenger zbudowano wokół nowej opatentowanej pianki. Materiał ten o niezwykłej wytrzymałości zajmował 70% objętości pojazdu. Co zaskakujące, ten sam materiał pomagał również w unoszeniu się jednostki. Był lżejszy od wody, a nawet lżejszy od benzyny. W rzeczywistości badacze musieli opracować nową piankę o nazwie Isofloat, zdolną wytrzymać niewyobrażalne ciśnienie panujące w głębi Challengera, ponieważ wszystkie istniejące pianki ulegały zniszczeniu. Pianka nie była tylko wypełnieniem, stanowiła główną strukturę pojazdu. Ta konstrukcja również posiadała sferę.
Oto zaskakujący fakt. Około 200 km na wschód od tego najgłębszego punktu znajduje się łańcuch 15 wysp, idealnie równoległych do rowu, znanych jako Mariany. Z jednej strony głęboki rów, a z drugiej pas wysp. Czy potrafisz teraz zgadnąć jak powstał rówiański?
Tak, masz rację. Jedyną możliwością jest zderzenie dwóch płyt tektonicznych, a dokładniej bardziej gęstej płyty z płytą o mniejszej gęstości. Przyjrzyjmy się temu kluczowemu procesowi bliżej. Miliony lat temu ogromna płyta pacyficzna poruszająca się na zachód uderzyła w mniejszą płytę mariańską. W momencie kolizji płyta pacyficzna została zmuszona do wygięcia się i zanurzenia pod lżejszą, bardziej wyporną płytę mariańską. Podczas tego ruchu widać jak płyta mariańska wygina się do wewnątrz i opada, zanurzając się pod bardzo stromym kątem. Rów mariański jest dokładnym fizycznym miejscem tej kolizji. Proces, w którym jedna płyta zapada się pod drugą nazywamy subdukcją. To głęboka Vkształtna blizna na dnie oceanu powstająca, gdy płyta Pacyficzna wygina się i zanurza w płaszczu Ziemi. W ten sposób powstał najgłębszy rów na naszej planecie.
Teraz sprawdźmy jak uformowały się wyspy mariańskie. Gdy płyta pacyficzna zapadła się, wciągała za sobą wodę morską oraz nasycone wodą osady. Płyta zanurzała się setki kilometrów w gorący płaszcz ziemi. Zaskakujące jest to, że podczas tej drogi skały subdukującej płyty topniały znacznie wcześniej niż można by się spodziewać. Powodem była obecność uwięzionej wody i osadów w skal. Obniżyło to temperaturę topnienia skał. Zjawisko to nosi nazwę topnienia strumieniowego, czyli flux melting. Jest to bardzo podobne do tego, jak sól obniża temperaturę topnienia lodu. Nowoa skała jest gorędsza i mniej gęsta niż otaczający materiał. Dlatego unosi się ku górze i wydobywa się na dno oceanu na płycie mariańskiej. Przez miliony lat powtarzające się erupcje lawy i popiołu budowały ogromną podwodną górę. Gdy erupcje są wystarczająco duże, szczyt jednego z tych podwodnych wulkanów w końcu przebija powierzchnię oceanu. W ten sposób powstały Mariany, idealnie zakrzywione i równoległe do rowu mariańskiego.
Na południowym krańcu rowu mariańskiego znajduje się niezwykle głęboki punkt zwany głębią Challengera. Dlaczego ten obszar jest nagle tak głęboki w porównaniu z innymi częściami rowu? Naukowcy uważają, że na południowym końcu rowu płyta subdukująca uległa faktycznemu rozerwaniu. W wyniku tego fragment ten stracił podparcie ze strony pozostałej części płyty. Bez bocznego wsparcia oderwany fragment znajduje się w stanie niemal swobodnego spadania w płaszczu. Opada pionowo pod znacznie większym kątem niż w typowych strefach subdukcji. To strome, niemal pionowe opadanie tworzy znacznie głębszy kształt litery V. na dnie rowu.
Teraz czas na najbardziej ekscytującą część filmu. Ludzkie wyprawy do głębera oraz ekstremalne technologie, których użyto pierwsza ekspedycja miała miejsce w 1960 roku i została przeprowadzona przez Jacka Picarda oraz porucznika Dona Walsa. Zastosowali oni bardzo interesującą technologię jednostki. Składała się z dwóch głównych elementów. ogromnego pływaka wypornościowego u góry oraz niewielkiej sfery załogi na dole.
Aby uzyskać wyporność, nie można użyć sprężonego powietrza, ponieważ zostałoby ono zmiażdżone. Zamiast tego batyskaw Triest wykorzystywał masywny 15mrowy cienkościenny pływak wypełniony 320 000 litrów benzyny lotniczej. Ponieważ benzyna jest lżejsza od wody, zapewnia dodatnią wyporność potrzebną do wynurzenia jednostki. Konstrukcja ta posiadała genialne rozwiązanie pozwalające utrzymać ciśnienie benzyny na tym samym poziomie co ciśnienie otaczającej wody morskiej. Podczas zanurzania się inżynierowie umożliwiali dopływ wody morskiej przez specjalną rurę. Ponieważ woda jest gęstsza, zawsze osiada na dnie i oczywiście nie miesza się z benzyną. Wysokie ciśnienie wody zwiększało jednocześnie ciśnienie benzyny. Dzięki temu przez całą podróż zapewniano, że ciśnienie oceanu i wnętrza pływaka było takie samo. Drugim kluczowym elementem konstrukcji była sfera, kabina załogi. Była to jedyna część jednostki, która musiała rzeczywiście wytrzymać ogromne ciśnienie. Sfera była w rzeczywistości twierdzą skutej stali o wysokiej wytrzymałości i grubości 13 cm. Jej średnica wewnętrzna wynosiła zaledwie 193 cm, co ledwo wystarczało na siedzenie dwóch mężczyzn. Aby zanurzyć się, załoga zalewała zbiorniki i zabierała ze sobą 9 ton żelaznych śrucin trzymanych w dwóch dużych zasobnikach przez elektromagnesy. Zanurzenie trwało 4 godziny i 47 minut.
Załoga spędziła na dnie zaledwie 20 minut, obserwując słynnego płastugę. Biolodzy morscy wątpią teraz, czy to mogła być strzykwa morska. Aby się wynurzyć, pilot po prostu przełączył przełącznik odcinając zasilanie elektromagnesów. To uwolniło żelazne kulki, a statek, teraz utrzymujący się na powierzchni dzięki balastowi z benzyną, rozpoczął powolne unoszenie się ku powierzchni. Wznoszenie trwało 3 godziny i 15 minut.
Druga wyprawa odbyła się 52 lata później i dokonał jej James Cameron. Chciał zostać pierwszym człowiekiem, który samotnie dotrze na dno głębi Challengera. Nowa jednostka Deep Sea Challenger była całkowicie nowym podejściem konstrukcyjnym. Zaprojektowano ją tak, aby szybko się zanurzała i wynurzała, maksymalizując czas spędzony na dnie.
Deep Sea Challenger zbudowano wokół nowej opatentowanej pianki. Materiał ten o niezwykłej wytrzymałości zajmował 70% objętości pojazdu. Co zaskakujące, ten sam materiał pomagał również w unoszeniu się jednostki. Był lżejszy od wody, a nawet lżejszy od benzyny. W rzeczywistości badacze musieli opracować nową piankę o nazwie Isofloat, zdolną wytrzymać niewyobrażalne ciśnienie panujące w głębi Challengera, ponieważ wszystkie istniejące pianki ulegały zniszczeniu. Pianka nie była tylko wypełnieniem, stanowiła główną strukturę pojazdu. Ta konstrukcja również posiadała sferę.
Ponieważ Cameron był jedynym pilotem, sfera mogła być znacznie mniejsza. System działał na tej samej zasadzie balastu, ale z wykorzystaniem nowoczesnej technologii. Pojazd przenosił balast o masie 450 kg stali. Triest mogła poruszać się tylko pionowo, ale Challenger dysponował 12 potężnymi olejowymi pędnikami elektrycznymi umożliwiającymi pełną manewrowość 3D na dnie. Zanurzenie zajęło jedynie 2 godziny i 36 minut.
Cameron spędził na dnie trzy godziny, filmując w 3D i próbując użyć ramienia manipulatora do pobrania próbek. Czy rzeczywiście użył tego ramienia? Niestety był to duży zawód dla zespołu, mimo że sama misja zakończyła się sukcesem. Miażdżące ciśnienie w rowie mariańskim uszkodziło przewód hydrauliczny. Linia hydrauliczna sterowała ramieniem manipulatora przeznaczonym do zbierania skał. Cameron nie był w stanie uruchomić ramienia i nie mógł zebrać próbek z rowu mariańskiego.
Odkrycie rowu mariańskiego jest zdumiewające. W 1875 roku załoga HMS Challenger doświadczyła wrażenia bezdennego oceanu. 23 marca 1875 roku statek płynął po zachodnim Pacyfiku na południowy zachód od Gułam. Załoga zatrzymała się aby wykonać rutynowe sądowanie. Była to prymitywna metoda pomiaru głębokości polegająca na opuszczaniu do oceanu liny z obciążnikiem. Lina była opuszczona coraz dalej i dalej. Ciężarek dotarł do dna dopiero po rozwinięciu liny o długości 8184 m. Załoga była oszołomiona. Właśnie odkryli najgłębszy punkt oceanu znany człowiekowi w tamtym czasie.
Rów pozostawał tajemnicą przez ponad 75 lat. W 1951 roku HMS Challenger 2 odwiedził to miejsce ponownie. Tym razem korzystając z technologii echosondowania. Zarejestrowano głębokość bliską 11000 m. To właśnie dlatego najgłębszy punkt na Ziemi otrzymał tę nazwę jako hold dla HMS Challenger 2. Na dnie rowu mariańskiego ciśnienie przekracza 1086 barów, niemal 1000 razy więcej niż ciśnienie atmosferyczne. To tak jakby na twoim kciuchu stanął słoń.
Światło słoneczne nie dociera na taką głębokość, a woda ma tam stale temperaturę tuż powyżej zera, zwykle od 1 stopnia Celjusza do 4 stopni Celjusza. Życie w rowie mariańskim wydaje się niemożliwe. No widzisz to. Dziwnie wyglądająca ryba wewnątrz rowu. To ślimacznica mariańska. Niekwestionowana gwiazda rowu i najgłębiej żyjąca ryba, jaką kiedykolwiek odkryto. Te ryby obserwowano pływające na głębokości 8178 m. Najgłębszy punkt głębia Challengera jest zdominowany przez mikroby oraz olbrzymie jednokomórkowe ameby zwane ksenofiofarami. Ślimacznice mariańskie, które widzieliśmy żyją w strefie hadalnej. Odżywiają się one drobnymi krewetkopodobnymi skorupiakami.
W tej strefie występuje więcej fascynujących stworzeń. Spójrz na ośmiornice Dumbo. Innymi interesującymi organizmami są olbrzymie amfipody oraz bentokodon. Ten obraz ilustruje różne organizmy żyjące w rowie mariańskim na różnych głębokościach. Możesz się zastanawiać, dlaczego te zwierzęta nie są natychmiast miażdżone przez ciśnienie. Powód jest prosty. Nie są puste w środku. Wypełniona powietrzem łódź podwodna lub ludzkie płuca zostają zmiażdżone, ponieważ istnieje ogromna różnica między niskim ciśnieniem wewnątrz a wysokim na zewnątrz. Głębinowe organizmy są natomiast niemal w całości zbudowane z wody. Ciśnienie wewnątrz ich ciał jest takie samo jak na zewnątrz, więc nie działa na nie żadna niszcząca siła. Oznacza to również, że nie mają one żadnych przestrzeni wypełnionych gazem. W przeciwnym razie zostałyby natychmiast sprasowane i zapadłyby się. Możesz też zastanawiać się jak te stworzenia poruszają się bez światła. Polegają one głównie na zmysłach innych niż wzrok. Wiele z nich ma bardzo dobrze rozwiniętą linię boczną. Narząd zdolny do wykrywania minimalnych zmian ciśnienia wody i drgań, co pozwala im wyczuć drapieżnika lub ofiarę w pobliżu.
Aby zrozumieć jak głęboki jest rówiański, rozważmy eksperyment myślowy. Wysokość Mount Everestu wynosi 8849 m. Jest to najwyższy punkt na Ziemi. Gdyby ustawić Mount Everest na wysokości głębi Challengera, jego szczyt nawet nie przebiłby powierzchni wody. Wierzchołek Everestu znalazłby się ponad 2 km pod powierzchnią oceanu.
W internecie krąży powszechna spekulacja, że Rów Maria mariański jest skarbnicą metali ziem rzadkich. W rzeczywistości jednak nie zidentyfikowano tam żadnych znaczących złóż tych pierwiastków przeznaczonych do wydobycia. Dyskusje na temat głębinowych złóż metali ziem rzadkich koncentrują się zwykle na innych obszarach Pacyfiku, głównie na głębokościach od 4000 do 6000 m. Przykładami są okolice wyspy Minamitori oraz strefa Clarion Clipperton. Wyspa Minamitori znajduje się w wyłącznej strefie ekonomicznej Japonii. Potwierdzono tam istnienie ogromnych złóżb mułu bogatego w pierwiastki ziem rzadkich. Jeśli chodzi o strefę Clarion Clipperton, ten rozległy obszar dna Pacyfiku pomiędzy Hawajami a Meksykiem pokryty jest konkrecjami polimetalicznymi. Te bryłki wielkości ziemniaka są bogate w mangan nikiel, kobalt i miedź, a także zawierają pierwiastki ziem rzadkich. Należy jednak podkreślić, że zarówno obszar Minamitorii, jak i strefa Clarion Clipperton nadal znajdują się w fazie badań, testów i regulacji. Wydobycie na skalę przemysłową nie jest jeszcze prowadzone w żadnym z tych miejsc.
Naukowcy rozwiązali wiele zagadek związanych z rowem mariańskim. Jedna tajemnica jednak wciąż pozostaje. Czy rów mariański działa jak złodziej wody? Oto na czym polega ta zagadka. Badacze z University of Washington oraz Stan Brook University szczegółowo przeanalizowali ruch płyt tektonicznych. Skupiali się głównie na uwodnionych skałach opadających w głąb płaszcza. Ich badania wykazały, że uwodnione skały sięgają aż 32 km poniżej dna oceanu. Obliczenia dowiodły, że do płaszcza przenika trzykrotnie więcej wody niż wcześniej sądzono. Ta woda musi w jakiś sposób wracać do oceanu. Poziom Murz pozostaje bowiem względnie stabilny przez bardzo długi czas. Jedyną możliwością są erupcje wulkaniczne. I tu pojawia się problem. Badania pokazują, że ilość wody wydobywającej się podczas erupcji wulkanicznych jest znacznie mniejsza niż ilość wody pochłanianej przez płaszczy. Gdzie więc trafia pozostała woda?
Jeśli chcesz zobaczyć jak głęboki jest rów mariański, spójrz na tę interesującą animację.
Cameron spędził na dnie trzy godziny, filmując w 3D i próbując użyć ramienia manipulatora do pobrania próbek. Czy rzeczywiście użył tego ramienia? Niestety był to duży zawód dla zespołu, mimo że sama misja zakończyła się sukcesem. Miażdżące ciśnienie w rowie mariańskim uszkodziło przewód hydrauliczny. Linia hydrauliczna sterowała ramieniem manipulatora przeznaczonym do zbierania skał. Cameron nie był w stanie uruchomić ramienia i nie mógł zebrać próbek z rowu mariańskiego.
Odkrycie rowu mariańskiego jest zdumiewające. W 1875 roku załoga HMS Challenger doświadczyła wrażenia bezdennego oceanu. 23 marca 1875 roku statek płynął po zachodnim Pacyfiku na południowy zachód od Gułam. Załoga zatrzymała się aby wykonać rutynowe sądowanie. Była to prymitywna metoda pomiaru głębokości polegająca na opuszczaniu do oceanu liny z obciążnikiem. Lina była opuszczona coraz dalej i dalej. Ciężarek dotarł do dna dopiero po rozwinięciu liny o długości 8184 m. Załoga była oszołomiona. Właśnie odkryli najgłębszy punkt oceanu znany człowiekowi w tamtym czasie.
Rów pozostawał tajemnicą przez ponad 75 lat. W 1951 roku HMS Challenger 2 odwiedził to miejsce ponownie. Tym razem korzystając z technologii echosondowania. Zarejestrowano głębokość bliską 11000 m. To właśnie dlatego najgłębszy punkt na Ziemi otrzymał tę nazwę jako hold dla HMS Challenger 2. Na dnie rowu mariańskiego ciśnienie przekracza 1086 barów, niemal 1000 razy więcej niż ciśnienie atmosferyczne. To tak jakby na twoim kciuchu stanął słoń.
Światło słoneczne nie dociera na taką głębokość, a woda ma tam stale temperaturę tuż powyżej zera, zwykle od 1 stopnia Celjusza do 4 stopni Celjusza. Życie w rowie mariańskim wydaje się niemożliwe. No widzisz to. Dziwnie wyglądająca ryba wewnątrz rowu. To ślimacznica mariańska. Niekwestionowana gwiazda rowu i najgłębiej żyjąca ryba, jaką kiedykolwiek odkryto. Te ryby obserwowano pływające na głębokości 8178 m. Najgłębszy punkt głębia Challengera jest zdominowany przez mikroby oraz olbrzymie jednokomórkowe ameby zwane ksenofiofarami. Ślimacznice mariańskie, które widzieliśmy żyją w strefie hadalnej. Odżywiają się one drobnymi krewetkopodobnymi skorupiakami.
W tej strefie występuje więcej fascynujących stworzeń. Spójrz na ośmiornice Dumbo. Innymi interesującymi organizmami są olbrzymie amfipody oraz bentokodon. Ten obraz ilustruje różne organizmy żyjące w rowie mariańskim na różnych głębokościach. Możesz się zastanawiać, dlaczego te zwierzęta nie są natychmiast miażdżone przez ciśnienie. Powód jest prosty. Nie są puste w środku. Wypełniona powietrzem łódź podwodna lub ludzkie płuca zostają zmiażdżone, ponieważ istnieje ogromna różnica między niskim ciśnieniem wewnątrz a wysokim na zewnątrz. Głębinowe organizmy są natomiast niemal w całości zbudowane z wody. Ciśnienie wewnątrz ich ciał jest takie samo jak na zewnątrz, więc nie działa na nie żadna niszcząca siła. Oznacza to również, że nie mają one żadnych przestrzeni wypełnionych gazem. W przeciwnym razie zostałyby natychmiast sprasowane i zapadłyby się. Możesz też zastanawiać się jak te stworzenia poruszają się bez światła. Polegają one głównie na zmysłach innych niż wzrok. Wiele z nich ma bardzo dobrze rozwiniętą linię boczną. Narząd zdolny do wykrywania minimalnych zmian ciśnienia wody i drgań, co pozwala im wyczuć drapieżnika lub ofiarę w pobliżu.
Aby zrozumieć jak głęboki jest rówiański, rozważmy eksperyment myślowy. Wysokość Mount Everestu wynosi 8849 m. Jest to najwyższy punkt na Ziemi. Gdyby ustawić Mount Everest na wysokości głębi Challengera, jego szczyt nawet nie przebiłby powierzchni wody. Wierzchołek Everestu znalazłby się ponad 2 km pod powierzchnią oceanu.
W internecie krąży powszechna spekulacja, że Rów Maria mariański jest skarbnicą metali ziem rzadkich. W rzeczywistości jednak nie zidentyfikowano tam żadnych znaczących złóż tych pierwiastków przeznaczonych do wydobycia. Dyskusje na temat głębinowych złóż metali ziem rzadkich koncentrują się zwykle na innych obszarach Pacyfiku, głównie na głębokościach od 4000 do 6000 m. Przykładami są okolice wyspy Minamitori oraz strefa Clarion Clipperton. Wyspa Minamitori znajduje się w wyłącznej strefie ekonomicznej Japonii. Potwierdzono tam istnienie ogromnych złóżb mułu bogatego w pierwiastki ziem rzadkich. Jeśli chodzi o strefę Clarion Clipperton, ten rozległy obszar dna Pacyfiku pomiędzy Hawajami a Meksykiem pokryty jest konkrecjami polimetalicznymi. Te bryłki wielkości ziemniaka są bogate w mangan nikiel, kobalt i miedź, a także zawierają pierwiastki ziem rzadkich. Należy jednak podkreślić, że zarówno obszar Minamitorii, jak i strefa Clarion Clipperton nadal znajdują się w fazie badań, testów i regulacji. Wydobycie na skalę przemysłową nie jest jeszcze prowadzone w żadnym z tych miejsc.
Naukowcy rozwiązali wiele zagadek związanych z rowem mariańskim. Jedna tajemnica jednak wciąż pozostaje. Czy rów mariański działa jak złodziej wody? Oto na czym polega ta zagadka. Badacze z University of Washington oraz Stan Brook University szczegółowo przeanalizowali ruch płyt tektonicznych. Skupiali się głównie na uwodnionych skałach opadających w głąb płaszcza. Ich badania wykazały, że uwodnione skały sięgają aż 32 km poniżej dna oceanu. Obliczenia dowiodły, że do płaszcza przenika trzykrotnie więcej wody niż wcześniej sądzono. Ta woda musi w jakiś sposób wracać do oceanu. Poziom Murz pozostaje bowiem względnie stabilny przez bardzo długi czas. Jedyną możliwością są erupcje wulkaniczne. I tu pojawia się problem. Badania pokazują, że ilość wody wydobywającej się podczas erupcji wulkanicznych jest znacznie mniejsza niż ilość wody pochłanianej przez płaszczy. Gdzie więc trafia pozostała woda?
Jeśli chcesz zobaczyć jak głęboki jest rów mariański, spójrz na tę interesującą animację.

